Artysta
Marcin Chomicki
Wybrane prace
Biografia
Zanim został malarzem, studiował pismo klinowe. Marcin Chomicki — asyriolog z wykształcenia — traktuje współczesną Warszawę jak stanowisko wykopaliskowe, uprawiając archeologię współczesności.
Marcin Chomicki (ur. 1976) jest z wykształcenia asyriologiem — filologiem starożytnego Wschodu, czytającym pismo klinowe, sumeryjski i akadyjski. Ta inicjacja w archeologię stała się ramą całej jego praktyki artystycznej: współczesną Warszawę traktuje jak stanowisko wykopaliskowe, a swoje narzędzia — jak obiekty, które same domagają się opisu.
Od 2002 roku prowadzi „Archiwum Transformacji” — ponad dwudziestotrzyletnią dokumentację fotograficzną polskiej przestrzeni publicznej. To zapis miasta rozumianego jako labirynt: sieć przenikających się warstw, w której całe światy — place zabaw z czasów PRL-u, betonowe instalacje, enklawy przyrody — znikają w ciągu roku czy dwóch. Chomicki nazywa to archeologią współczesności: dokumentuje rzeczy, które nie miały prawa przetrwać, a przetrwały, i te, które wydawały się wieczne, a nagle ich nie ma.
Wraz z Justyną Wencel realizuje interwencje w przestrzeni miejskiej — m.in. „0,5 km koloru” na kładce łączącej CSW Zamek Ujazdowski z Jazdowem oraz instalację „Labirynt” we Wrocławiu (2016), nawiązującą do teorii formy otwartej Oskara Hansena. W malarstwie buduje kompozycje z ręcznie wykonywanych gradientów, które nazywa „najprostszą i najdoskonalszą formą światłocienia”. Op-artowe płótna cyklu „Labyrinth” wystawiają percepcję widza na próbę: formy nachodzą na siebie tak, że nie sposób orzec, co jest z przodu, a co z tyłu.
Jego słownik wizualny biegnie od dyskietki 3,5 cala i kasety magnetofonowej, przez Doom i giełdę komputerową na Grzybowskiej, po pismo klinowe i posągi Gudei. Łączy je jedna intuicja: nośnik i obraz są tym, co decyduje, czy cywilizacja przetrwa. „Rzeczy, które były narzędziami archeologicznymi przed chwilą, stały się obiektem archeologii” — to zdanie streszcza całą wystawę.
Chomicki należy do artystów, których praca staje się czytelna dopiero z perspektywy czasu, który sam dokumentuje. „Screen Tears” to pierwsze tak pełne zebranie tej dwudziestoletniej obserwacji — świadectwo transformacji, której był jednocześnie kronikarzem i częścią.

